niedziela, 17 marca 2013

Swietłana Aleksijewicz - Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości


autor: Swietłana Aleksijewicz
tytuł: Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2012
ilość stron: 288
ocena: 6/6

Nie umiem czytać książek Swietłany Aleksijewicz. Nie umiem też o nich pisać. Za wiele emocji, za dużo łez, których nijak nie umiem opanować… Myślałam, że „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” wydobyła ze mnie wszystkie pokłady wzruszeń. Jakaż byłam naiwna…

„Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości” to reporterski ukłon skierowany w stronę Białorusinów. Bo choć to w Czarnobylu na Ukrainie wybuchł reaktor jądrowy, a Białoruś nie posiada nawet ani jednej elektrowni atomowej, skutki nuklearnej katastrofy tragicznie ją dotknęły.
Od paru dni próbuję ubrać w słowa treść „Czarnobylskiej modlitwy”. Nie umiem, nie jestem w stanie i chyba nie mam takiego prawa. Bo i jak ująć w kilku zdaniach cierpienie konających, ból rodziców, którzy musieli zmierzyć się ze śmiercią swoich dzieci?
Na początku ludzie nie rozumieli. Nie wierzyli. Bo i czego się bać? Promieniowanie? A co to takiego? Przecież nic się nie zmieniło. Jak to wszystko skażone? I plony i mleko krów i całe domy? Jak żyć kiedy trzeba pogrzebać ziemię w ziemi, spakować cały dorobek i opuścić skażoną strefę?
„Czarnobylską modlitwę” czytałam przez cały kwartał. Nie byłam w stanie sięgać po nią częściej, nieraz wystarczył fragment, bym zalała się łzami, cisnęła książkę w kąt i pobiegła do łóżeczka sprawdzić czy pod kocykiem jest na pewno wszystko w porządku.

To nie jest książka o Czarnobylu, ale o ludziach, którzy Czarnobyl przeżyli. O wysiedleniu, ewakuacji i tęsknocie za własną ziemią, o bólu matek, które urodziły zdeformowane lub martwe dzieci, o strachu i o życiu naznaczonym niewidzialną śmiercią. Swietłana Aleksijewicz słucha tych, którzy przeżyli. Nie zadaje pytań, nie ponagla, nie dopytuje. Czeka aż w potoku słów popłyną strzępki wspomnień i przywołają obraz osobistej czarnobylskiej tragedii.

Do takich książek nie chce się wracać. Takich książek również nigdy się nie zapomina. Jak dla mnie Swietłana Aleksijewicz jest mistrzem gatunku, a każdy jej reportaż literacką perełką.
 
20 marca ukaże się kolejna książka autorki – „Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy”. O wojnie widzianej oczami dziecka.
Przeczytam na pewno, choć nieprędko to nastąpi…




8 komentarzy:

  1. Przymierzam się do jej reportaży, ale zwlekam właśnie powodu tego bólu i cierpienia, które wylewają się z każdej kartki. Powinno się wiedzieć o takich rzeczach, ale człowiek czasem chce uciec od tego okrucieństwa. Podobnie czułam się po wizycie w Auschwitz. Długo nie mogłam dojść do siebie, ale uważam, że każdy powinien chociaż raz w życiu tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety nie znam żadnej książki Swietłany Aleksijewicz, ale widzę, że trzeba koniecznie nadrobić braki w tej kwestii, ponieważ autorka w swoich reportażach zawiera bardzo kontrowersyjne tematy. Będę ją miała na uwadze w takim razie.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tej książce czytałam u giffi, już wtedy zapragnęłam ją przeczytać, i mimo że boje się tego co w niej spotkam, to jednak zaryzykuję, tym bardziej że pamiętam panikę jaka zapanowała w naszym kraju po wybuchu reaktora, byłam wtedy dzieciakiem, ale mocne wspomnienia z tego czasu zostały.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy to nie jest przypadkiem nowe wydanie "Krzyku Czarnobyla"? Kilka lat temu czytałam "Krzyk" i byłam pod wrażeniem. Fascynująca opowieść o ludzkim nieszczęściu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki Swietłany Aleksijewicz są ... ciężkie? Chyba tak można je nazwać. Po każdej trzeba zrobić sobie sporą przerwę. To coś, jak filmy Seidla. Lepiej nie przedawkować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę mam w planach już od jakiegoś czasu. Nie stronię od ciężkich, trudnych tematów poruszanych w literaturze, szczerze, to wolę przeczytać coś, co mną wstrząśnie (oczywiście nie codziennie), niż kolejną 'letnią', nijaką książkę, o której za chwilę zapomnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią przeczytam, głównie to chyba dlatego, że reportaże wydawane przez wydawnictwo Czarne są bardzo, ale to bardzo dobre. Jestem w trakcie czytania reportaży Włodzimierza Nowaka i jestem niezwykle nimi poruszona.

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię książki, które wzbudzają emocje i nie pozwalają o sobie zapomnieć, mam nadzieję, że niedługo uda mi się zapoznać z tą historią, bo widzę, że warto

    OdpowiedzUsuń