czwartek, 19 kwietnia 2012

Alessandro D'Avenia - Biała jak mleko czerwona jak krew


autor: Alessandro D'Avenia
tytuł: Biała jak mleko czerwona jak krew
wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2011
ilość stron: 310
ocena: 5 / 6


Są książki, które choć ich nie czytałeś, tkwią głęboko w zakamarkach pamięci. W księgarni czy bibliotece to właśnie ta, nie inna okładka przykuwa Twą uwagę. Przywołujesz myślami pochlebne opinie recenzentów i utwierdzając się w przekonaniu o słuszności wyboru zabierasz ją z półki.

Ja właśnie tak miałam z powieścią włoskiego autora Alessandra D'Avenia - „Biała jak mleko czerwona jak krew”, bestsellerem okrzykniętym współczesnym Love Story. Mnie na początku, zapewne bardziej niż treść interesował aspekt fenomenu tej książki. Czy rzeczywiście powieść jest tak dobra jak o niej piszą czy przeciwnie - przereklamowana i rozdmuchana po literackim świecie? Po lekturze mogę z czystym sumieniem dorzucić cegiełkę pochlebnych słów pod jej adresem.

Głównym bohaterem powieści jest szesnastoletni Leo, typowy nastolatek z typowymi dla młodzieńczego wieku problemami. Nie znosi szkoły – największego zła tego świata, nauczycieli, którzy się na niego uwzięli a czasem i rodziców, zwłaszcza kiedy czepiają się i gderają. Jest jednak coś, przy czym wszystko schodzi na drugi plan, blednie i rozpływa się w nicości – to uczucie jakim chłopak bezgranicznie darzy o rok starszą koleżankę ze szkoły – Beatrice. Pierwsza, młodzieńcza miłość jest życiowym napędem Leo, uskrzydla go i unosi w sferze marzeń.

„Gdyby była filmem, byłaby gatunkiem jakiego jeszcze nie wymyślono. Gdyby była zapachem, byłaby piaskiem o poranku, gdy plaża jest sama z morzem. Kolor? Beatrice to czerwień. Tak jak czerwona jest miłość”.

Jedyną komplikacją tej historii jest fakt, że Beatrice jak na razie nie ma pojęcia o uczuciu jakim darzy ją Leo. Chłopak dopiero zbiera w sobie odwagę na wyznanie miłości a w tym czasie zwierza się ze swych uniesień swej powierniczce i najlepszej przyjaciółce – Silvi. I kiedy zdawać by się, że Leo stoi na progu szczęścia, nogi podcina mu wiadomość: Beatrice jest śmiertelnie chora… 

Alessandro D'Avenia zaskoczył mnie swą nietypową powieścią. Ukrywając pióro za oczyma nastolatka autor wiedzie nas krętymi ścieżkami po utartych drogach życia. Miłość, ból, rozpacz, euforia, strata, przyjaźń i śmierć tak realne przenikają się wzajemnie uruchamiając w czytelniku paletę ukrytych emocji. Gdyby „Biała jak mleko czerwona jak krew” ukazała się 13 lat temu, w milczeniu podałabym ją koleżance ze szkolnej ławy, która straciła brata w tragicznym wypadku. Bo pisana przez Leo jakby w formie pamiętnika powieść nie upływa jedynie na biernym czytaniu lecz zmusza nas do chwil pełnych refleksji nad przemijaniem, ulotnością szczęścia i potęgą miłości zebranych i opakowanych w pudełko zwane życiem.

12 komentarzy:

  1. Bardzo chcę ją przeczytać.
    Dziekuję za odwiedziny, jestem wdzięczna za sugestię.Każda rada jest dla mnie cenna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat wczoraj wypożyczyłam ją z biblioteki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zachęcająca recenzja
    chętnie sięgnęłabym po tę książkę
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna książka. Miło ją wspominam:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam okazję przeczytać i uważam, że ten jej fenomen jest trochę na wyrost. Ale tylko trochę ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo bym chciała ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i miło ją wspominam. Myślałam o niej dość długo i chociaż czas od Love Story minął baardzo dawno temu, to jednak jednak jest w tej książce siła prawdziwej pierwszej miłosci

    OdpowiedzUsuń
  8. przeczytam na pewno, muszę się przekonać czy ten szum wokół niej jest rzeczywiście coś wart :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo słyszałam o tym dziele i po Twojej recenzji widzę, że warto je przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ją mam już zarezerwowaną w ramach wymiany książkowej :) Także niedługo będę miała okazję ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Już zakupiłam niedawno tę książkę i zamierzam w wolnej chwili ją poczytać.

    OdpowiedzUsuń