niedziela, 26 czerwca 2011

O sobie samej...



Zaproszona do zabawy przez Izę, z odzewem zbierałam się dobrych parę dni. Chciałby się człowiek pokazać z jak najlepszej strony, trudne to (w moim przypadku) zadanie. Będzie bez ubarwień, zbędnej koloryzacji  - kawa na ławę, czarno na białym (a może raczej na odwrót, biorąc pod uwagę, że kawa jest z mlekiem a stół czarny ;))
 
# Byłam brzydkim dzieckiem. Nie nie nie! Absolutnie, nie jestem teraz jestem chodzącym bóstwem ale w porównaniu do dziecięcych lat, jak mi ktoś życzliwy powiedział „trochę się wyrobiłaś”.
Byłam duża, ba, byłam ogromna!  O głowę i pół szyi wyższa od chłopców, że o dziewczynkach nie wspomnę. Miałam wielką głowę (dalej mam) a na niej szałową fryzurę a`la grzyb ścinaną od garnka tudzież patelni.  Dziewczynki - filigranowe,  z kucykami chyba się mnie trochę bały, w każdym razie w przedszkolu częściej bawiłam się w wojnę niż w dom...

# Płaczę. Często gęsto. Nie wspomnę ile wylałam łez na filmach czy nad książkami, bo przynajmniej powód był. Jadę autobusem i  myślę „ A jak umrze… mama?” Wystarczy. Zalewam się łzami. Ostatnio w samolocie,  miałam czarne wizje, że się rozlecimy. Oczyma wyobraźni widziałam się w nagłówkach gazet z komentarzami rodziny i przyjaciół: taka fajna była… I już mi grochy na książkę kapały… 

# Jestem roztrzepana. A przez to i zapominalska. Od zawsze (i na zawsze?) Już od najmłodszych lat, wracałam po lekcjach do domu a 5 min później słychać było pukanie do drzwi ”Kinga zostawiłaś plecak”… Wychodziłam z psem na spacer, wracałam bez. Noże lądowały w koszu, śmieci w zlewie. I nawet z zapisaną listą zakupów, zapomnę kilku rzeczy. No trudno - Jak się nie ma w głowie, to się ma w nogach…

# Jestem pechowa, jestem psujem. Tylko przez ostatni tydzień: rozwaliłam pokrywkę, klamkę, stroik nad drzwiami (spadł mi na głowę), zalałam łazienkę (uszczelka w kabinie prysznicowej nie chciała współpracować), wylałam drinka (pierwszego na dywan drugiego na... klawiaturę laptopa… działa… jeszcze)…  i więcej grzechów nie pamiętam. Ale domownicy nie pytają już „co dziś robiłaś?” ale „co dziś zepsułaś?”…  ;)

# Nie umiem się malować. Eyelinery, cienie do oczu, konturówki są mi obce. Nie mam do tego cierpliwości. Używam 4 kosmetyków kolorowych – to w praktyce, w teorii maluję się od święta – jestem wiecznie spóźniona. Na co dzień jeżeli w ciągu jazdy windą z V piętra na parter w czeluściach torebki odnajdę błyszczyk– pomaluję usta. 

# Mam śmieszne stopy – długie, bardzo szczupłe. Dostaję drgawek na samą myśl o kupnie butów na lato. Sandałki, buty z odkrytymi palcami i piętami – marzenie ściętej głowy.

# Uwielbiam zielone, niedojrzałe, cierpkie w smaku banany. Nie zjem żółtych nie wspominając o tych przedojrzałych.

# Nie wypiję słodkiej kawy, ale słodycze uwielbiam nade wszystko – napisała Kinga pałaszując czekoladę.

# Nie posiadam nic wartościowego (z rzeczy ) Nigdy niczego nie potrzebowałam. Mój walkman przepadł wraz z mym ex, laptop oddałam bardziej potrzebującym. Jestem goła i wesoła ;) A przepraszam, mam komórkę, stary najprostszy model Nokii. 

# Jestem towarzyska? Wszędzie mnie pełno, z miejsca się aklimatyzuję. Wiecznie organizuję spotkania w gronie bliskich przyjaciół i znajomych. 

# Jestem pełna sprzeczności. Potrafię w sklepie pół godziny zastanawiać się nad wyborem kawy a ważne, życiowe wybory podejmuję w minutę (pochopnie?)

# Jestem oszczędna (dla siebie) Ostatnio przez 15 minut stałam przed likierem truskawkowym i walczyłam z sobą. Kupić? E, drogi (6 euro!) Ale z drugiej strony zasłużyłam, prawda? Jak myślisz, mogę sobie kupić? No jasne! Eee, za te pieniądze kupiłabym coś innego… Aaaa kupuj go wreszcie!.
Kupiłam… i nie piję, bo mi szkoda ;)

26 komentarzy:

  1. Miło Cię poznać:P
    Tak się zastanawiam czy w czymś jestem podobna i doszłam do wniosku, że może często nie płaczę, ale za to moja głowa jest pełna czarnych myśli:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajne sekreciki:)). Z tym pechem to rzeczywiście mało zabawna sprawa, ale za to umiesz się z tego śmiać i bardzo dobrze. Od razu jakbym Cię lepiej znała:)). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie poznać czyjeś sekreciki ;)
    Też uwielbiam słodycze, czarne myśli nie raz zaśmiecają mój umysł, ale za to potrafię się umalować w ciągu pół minuty, mówię o kredce do oczu i tuszu do rzęs, bo inne kozmetyki to dla mnie czarna magia :)
    Pozdrawiam!

    P.S. Jakoś trudno mi uwierzyć, że byłaś brzydkim dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja kredek i eyelinerów nie znoszę. Czuję się jakbym zrywała sobie kawałek powieki z rzęsami, albo jakby za chwilę czubek miał wylądować zjawiskowo w moim oku. Brr.

    Oszczędna za to nie jestem. Ciągle wydaję pieniądze na książki, na jakieś przyjemności, w tym na słodycze, które uwielbiam.

    Miło było Cię choć trochę poznać :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W większości o sobie jakbym czytała. Czy jesteś zaginioną moją bliźniaczką? Tylko ze jako dziecko byłam urocza, teraz się zmieniłam :|

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, kurcze, interesująca z Ciebie osóbka. Podoba mi się to z tym psuciem wszystkiego, chociaż pewnie Tobie do śmiechu nie jest, prawda? Trochę nas łączy - ja też płaczę, niestety czasem po prostu chyba muszę się wypłakać, bo inaczej bym zwariowała, banany uwielbiam - KAŻDE, stopy mam duże, rozmiar 41, ciężko dostać na siebie buty :( No i w sumie też jestem towarzyską osobą, choć przyjaciół mam jak kot napłakał, ale w nowym gronie umiem się jakoś odnaleźć. Tu się zagada, tam uśmiechnie i już.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja już wiem dlaczego Cię lubię...
    No bratnia dusza po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rewelacja. Nie mieć kompleksów to utopia. Potrafić się z nich śmiać to wielka sztuka:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ależ to przyjemne znowu dowiedzieć się o kimś czegoś nowego :) moje stopy też za dziwne. potrafię rozstawić w nich palce tak jak u rąk i spleść je ze sobą :P

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurcze, jakbym czytała o sobie. Bardzo dużo nas łączy...

    OdpowiedzUsuń
  11. wydaje mi się, że mamy kilka cech wspólnych...

    OdpowiedzUsuń
  12. Meeeeeerciiiiiii :D i płaczesz? :P Ale pociesze Cię, że ja też często ryczę prawie bez powodu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miło cię poznać:) Też mam dziwne stopy:)

    OdpowiedzUsuń
  14. To sie nazywa opis z dystansem:))) Nie malujesz się? To daje Ci autentyczności. Jesteś psują? U kobiet to urocze:) Jesteś pełna sprzeczności? To cecha prawdziwej kobiety. Tylko dla tych stóp nie potrafię znaleźć zastosowania:PPP

    OdpowiedzUsuń
  15. ooo, to podaję rękę psujowi :) Miło Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. miło mi :) muszę przyznać, że jest kilka punktów jakbym czytała o sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmm... chyba jesteśmy zupełnymi przeciwieństwami :) podoba mi się Twój dystans do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A myślałam, że ja dużo płaczę ;). Na aktorkę byś się nadawała z takim nagromadzeniem emocji.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie to o sobie napisałaś, miło Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O rety kabarety!, śmieszne stopy? z tym to się nie spotkałam, zazdroszę sukłych łapek, gorzką kawę też lubię a w swoim roztrzepani czasami zapominam jak się nazywam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Również potrafię rozpłakać się z byle powodu, a czarnowidztwo i panika to moje niechlubne żywioły. Staram się z tym walczyć, ale łatwo nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawie, ciekawie. Ja również cię zapraszałam do zdradzenia kilku faktów ze swojego życia, gdzieś tak na początku czerwca, ale nie w ten, to w inny sposób się doczekałam 8) W końcu znalazłam miłośniczkę zielonych bananów -ja tez wybieram tylko takie, nie znoszę dojrzałych, a przejrzałych jeszcze bardziej :) Najśmieszniej to jest jak kupuję banany w markecie i wszyscy się przepychają, tłoczą, żeby złapać te żółciutkie, a ja spokojnie podchodzę i biorę zielone :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Punkty o roztrzepaniu i pechu kropka w kropkę opisują mnie. :D Kiedy dostałam nowego laptopa, rodzice założyli się co pierwsze rozwalę: kompa, myszkę czy głośniki. A poszła ładowarka! o_0

    OdpowiedzUsuń
  24. Chociaż rozstrzepana i pechowa to z tego, co czytam bardzo sympatyczna. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mamy bardzo dużo ze sobą wspólnego :D Ojj, psujem jeż jestem nieziemskim, zawsze mi się zdarza coś zepsuć, co nie zdarza się innym :D

    OdpowiedzUsuń