sobota, 19 listopada 2011

Martyna Wojciechowska "Zapiski (pod)różne"


autor: Martyna Wojciechowska
tytuł: Zapiski (pod)różne
wydawnictwo: G +J National Geographic
rok wydania: 2011
ilość stron: 200
ocena: 6 / 6


Podróżnicy i pasjonaci. Ci zdobywający górskie szczyty, przemierzający oceany, poszukujący ginących plemion jak i Ci pełni optymizmu i odwagi, z plecakiem i paroma groszami w portfelu przemierzają świat. Wszyscy, bez wyjątku nie boją się wyzwań i  dążą do realizacji marzeń. Część z nich spisuje wrażenia z wypraw inspirując i zarażając innych podróżniczą pasją. 

Literatura podróżnicza jak żadna inna zaskarbiła sobie me względy. Dzięki niej na kartach lektury przemierzam najdalsze zakątki świata, poznaję nowe kultury i panujące tam obyczaje. Zawsze z nieukrywanym podziwem czytam o podróżniczych osiągnięciach, ale niniejsza książka wspięła się na wyżyny pochwał i zachwytów.

„Zapiski (pod)różne” Martyny Wojciechowskiej to zbiór felietonów, krótkich tekstów będących zwieńczeniem 10 lat życia w ciągłej podróży. Zebrane opowiadania stanowią meritum podróżniczych wspomnień, tych najciekawszych, najbardziej emocjonujących. Nie ma tu ani jednej nużącej historii, ani jednego niepotrzebnego zdania. Niewielka objętościowo książeczka nasycona jest podróżniczą pasją, którą aż chce się współdzielić.

Martyna Wojciechowska na kartach „Zapisków (pod)różnych” zabiera nas w pełną wrażeń przygodę po niemal wszystkich kontynentach. Razem z nią w RPA zanurkujemy w basenie pełnym rekinów krzywozębnych, zdobędziemy McKinley, złapiemy 4metrową anakondę w Wenezueli a w Ekwadorze zjemy chrupiącą świnkę morską (albo lepiej nie). Dowiemy się dlaczego kobiety z plemienia Mursi wkładają w dolną wargę gliniany krążek, ile czasu wyplata się ręcznie robione oryginalne słomkowe kapelusze z włókna palmowego i jak wygląda praca przy zbiorze alg. Uzupełnieniem historii są barwne fotografie oddające atmosferę i klimat opisywanych miejsc. Uwielbiam czytając jednocześnie spoglądać na zdjęcia, które zatrzymały w kadrach ulotność chwili i emocje jej towarzyszące. A to wszystko i wiele wiele więcej zmieściło się na zaledwie 200 stronicach! Niebywałe!


Martyna (a właściwie Marta) Wojciechowska od pierwszych stron ujęła mnie swą osobowością. Sama forma „Zapisków (pod)różnych”, ich lekki styl i przyjacielski ton z miejsca zjednuje czytelnika. Nie sposób nie polubić tej tryskającej energią, zarażającej optymizmem kobiety. Martyna nie wywyższa się, nie przechwala lecz w zabawny (ale i czasem sentymentalny) sposób opisuje swe turystyczne perypetie. Z humorem wspomina, jak dała się oszukać i nabić w butelkę, otwarcie mówi o zdradzie narzeczonego, ze smutkiem przywołuje tragiczny wypadek, w którym zginął jej kolega, operator kamery, a ona sama poza złamanym kręgosłupem popadła w depresję…

Nie odkładaj na jutro tego, co chcesz zrobić lub powiedzieć, bo jutra może już nie być. I ja głęboko w to wierzę. Wyznaję zasadę „wszystko albo nic” i to najlepiej dzisiaj, natychmiast. Wolę żałować, że coś zrobiłam, niż żałować, że czegoś nie spróbowałam, stchórzyłam, choć mogłam.”

Gorąco polecam – wszystkim, bez wyjątku. Podróżnikom, marzycielom, ciekawym świata. „Zapiski (pod)różne” są dla Ciebie, zachwycisz się, obiecuję.


12 komentarzy:

  1. A ja chyba wolę książki pani Beaty Pawlikowskiej, choć nie miałem jeszcze styczności z twórczością pani Martyny. Może czas się przełamać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tego typu pozycję literackie, chociaż sięgam po nie stosunkowo rzadko. Jeśli chodzi o Martynę Wojciechowską to raczej skupiam się na programach telewizyjnych i póki co jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wpisuję na listę :). Bardzo lubię Martynę, z wielkim zapałem oglądałam jej felietony więc i tej książce nie przepuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam te zapiski praktycznie zaraz po ukazaniu się ich w księgarniach. Dla mnie -osoby lubiącej podróże, inne kultury, ogólnie przygody, była to pozycja obowiązkowa. Nie mogłam jej sobie odmówić 8)

    OdpowiedzUsuń
  5. Martynę Wojciechowską lubię oglądać na szklanym ekranie, ale muszę powiedzieć, że chętnie także przeczytam o jej perypetiach w formie papierowej.

    OdpowiedzUsuń
  6. a dla mnie jednak rozczarowanie...ksiązka, która kosztowała 25 zeta kupiłem i żałuję, bo teraz za połowę ceny ja wciskaja i nie ma chętnych :(
    http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2011/07/zapiski-podrozne-martyna-wojciechowska.html

    OdpowiedzUsuń
  7. 3mam Cię za słowo!:) Rozejrzę się za nią:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nic nie czytałam tej naszej podróżniczej trócy czyli Wojciechowskiej, Cejrowskiego i Pawlikowskiej. Po takich opiniach muszę w końcu sięgnąć :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. 6/6 :D nieźle :D Dobrze, że mam na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze Martyny, znam jedynie twórcze zapiski Cejrowskiego, które oceniłam równie wysoko ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zachęciłaś mnie do lektury - wpisuje na listę "must have", tym bardziej, iż Martynę darzę ogromną sympatią :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja ją mam, a ja ją mam! ;D Wiem co dobre ;D

    OdpowiedzUsuń