czwartek, 16 lutego 2012

Z miłości do KDC ♥


Z cyklu Tanie Czytanie:

Jestem uzależniona od książkowych promocji na Weltbild.pl. Nie ma tygodnia bym nie złożyła u nich zamówienia. Nie myślcie sobie, że zamawiam pierwsze lepsze książki, co to, to nie. Większość z pozycji to książki, które po Waszych pochlebnych recenzjach lub opiniach umieściłam na półkę „chcę przeczytać”, więc teraz, kiedy mogę je nabyć za niewielkie pieniądze, radość jest wielka :)

Nie przeciągając, poniżej zamówienia z KDC, bodajże od listopada. Kolejne książki w drodze. 


 Specjalnie podaję odnośnik do promocji, może ktoś się skusi :)
Od dołu

1. Uśmiechy Bombaju za 11.90. Książka zbiera same pozytywne noty, zaczęłam czytać i mówię Wam, rewelacja KLIK
2.  Bezowocne czuwanie, z kodem rabatowym za 9 zł. KLIK
3. Duchy dżungli za... 15.90 !! Z uporem maniaka kompletuję wszystkie książki z serii Otwarte na świat, nie mogłam się oprzeć cenie! KLIK  
4. Fioletowy hibiskus za 13.90. Niestety pozycja nie jest już dostępna
5. W dalekim kraju 10 zł Niestety już niedostępna
6. Królowa słodyczy 10 zł KLIK

:)

Ale to nie wszystko (odnośniki przy cenach)

8,90 zł      10 zł    

10 zł     5 zł

                                                                                           
10 zł               24.90 zł !!   
  13.50 zł          13.90 zł                                                       

 7,90 zł      12,50 zł


     11,90 zł    9,50 zł !!
               


   17.90 zł         12,90 zł  


    11,90 zł
                                                                                              

Niestety, już w momencie dodawania niektóre z książek przestały być dostępne (chociażby perełka - Gułag za 15.90 czy Droga do raju, którą już zdążyłam zamówić...)
To chyba jedyna, ale za to główna wada tej wyprzedaży. Składając zamówienie mam ochotę skakać z radości a godzinę później dostaję maila z informacją, "niestety towar jest już niedostępny"
Odkąd zamawiam książki z wyprzedaży z KDC taka sytuacja miała miejsce może z trzy razy. Ale na kilkadziesiąt zamówionych książek w naprawdę fajnych cenach jestem im w stanie to wybaczyć.

Wszystkie książki objęte promocją - Karnawałowa parada cen

(a raczej nie wszystkie, bp np nie znajdziecie tu książki "Duchy dżungli", która jakby nie było też jest na wyprzedaży. )

Kilka sugestii:
Polecam odbiór osobisty w księgarni. Po pierwsze wówczas nie płacimy za przesyłkę, po drugie można zamówić nawet tylko jedną książkę za 5 zł a po trzecie, mniej zachodu: za książkę płacimy przy odbiorze, a nie wiem jak wygląda sytuacja w momencie kiedy zapłacimy przelewem a towar okaże się niedostępny? Na pewno Weltbild zwraca pieniążki ale więcej z tym kłopotu.
Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma dostęp do księgarni Weltbild ale może akurat, w Polsce jest ich około 40 i może ktoś ma do jednej z nich niedaleko. Mapa księgarni Weltbild

W zakładce "Twój profil" można na bieżąco śledzić co dzieje się z naszym zamówieniem. To chyba tyle. Się spisałam. Mam nadzieję, że kogoś ta promocja uszczęśliwi :)

środa, 15 lutego 2012

Krzysztof Bielecki - Defekt pamięci


autor: Krzysztof Bielecki
tytuł: Defekt pamięci
wydawnictwo: Nakład własny autora
rok wydania: 2012
ilość stron: 154
ocena 5 / 6


Wyobraź sobie, że możesz być odpowiedzialny za kataklizmy i klęski żywiołowe. Że przyczyniłeś się do serii wypadków i awarii, że jesteś winny zawalenia się mostu, pożaru księgarni, ba! zniknięcia jednego z kolorów. A wszystko dlatego, że nie wykonałeś zadania, nie wyrobiłeś dziennej normy… pisania.

Właśnie w takiej paradoksalnej sytuacji znalazł się Kool Autobee. Próbując zrozumieć przyczynę zdarzeń należy cofnąć się w czasie, do lat szkolnych kiedy to nasz bohater został zmuszony do napisania krótkiego opowiadania. Pisanie wypracowań było jego traumą, Kool znienawidził więc nauczycielkę i do reszty słowo pisane. Minęły lata a tu dziwnym trafem podczas porządków w piwnicy Autobee natknął się na pożółkłą i zapomnianą już kartkę, na której widniało tylko jedno zdanie: „Musisz napisać dwie strony tekstu”. Nie myślcie sobie, że Kool ochoczo zabrał się do pisania, co to, to nie. Przeciwnie, ani myślał zaprzątać sobie głowy jakimś durnym opowiadaniem. Ale minął dzień, drugi i trzeci a media nie przestawały trąbić o czarnej serii wypadków. Z witryn kiosków spoglądały poprzez nagłówki gazet kolejne tragedie i wreszcie Autobee poczuł, że owe nieszczęścia dzieją się przez niego. Może z ciekawości a może i z poczucia winy Kool zdecydował się na coś, co z racjonalnego punktu widzenia pozbawione było sensu. Z piwnicy odkopał zapomnianą maszynę do pisania i wykrzesał z siebie potok myśli, słów i zdań na dwie strony maszynopisu. Możecie się domyślić, co wówczas się stało…
 
„Defekt pamięci” Krzysztofa Bieleckiego okazał się książką… dziwną ale w pozytywnym oddźwięku tego słowa. Jak daleko sięgam pamięcią wstecz, jestem pewna, nigdy nie czytałam podobnej pozycji. Autor stworzył paradoksalny historię o Piszących, Motywatorach, człowieku zjadającym skręty i z czarnoksiężnikiem w tle.
Czytelniku, przecierasz oczy ze zdumienia? Nie martw się, robiłam tak samo. Ale uwierz, ta dziwna historyjka rodem science – fiction, specyficzna i nietuzinkowa jest świetna w czytaniu. Gdyby ktoś wcześniej próbował zachęcić mnie do tej książki przytaczając jej treść, machnęłabym ręką dodając „nie moja bajka”. A tu proszę, nie dość, że okazało się, że lubię takie bajki to jeszcze w starciu z „Defektem pamięci” wyszłam usatysfakcjonowana, pełna podziwu i w szoku. 

Że satysfakcja – to wiadomo. Podziw zaś kieruję w stronę autora. Trzeba mieć nie lada fantazję, twórczą wyobraźnię by stworzyć absorbującą czytelnika historię zgoła odmienną od zalegających na wydawniczym rynku pozycji. A szok? Podczas lektury myślałam, że pomieszanie z poplątaniem zostawi trwały uraz na mej psychice. Tym bardziej cieszę się z zaserwowanego przez autora, notabene efektownego zakończenia.  
„Defekt pamięci” polecam wszystkim, którzy mają ochotę odejść od utartych treści i rutynowych schematów i przeczytać coś innego, może i dziwnego ale na pewno wartego uwagi.  


„Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana”
 Mielibyście ochotę przeczytać "Defekt pamięci"?


piątek, 10 lutego 2012

Losowanie, które wymknęło się spod kontroli


Z jednodniowym poślizgiem przedstawiam fotorelację z losowania:

Od lewej występują:
- „Thriller” J. Pattersona jako upominek gwarantowany
- Osłona na doniczkę vel maszyna losująca
- najmłodsza w rodzinie - Dolly



I w sumie funkcja reprezentacyjna tej trzeciej miała się na tym skończyć. Nie przewidziałam, że sytuacja troszkę wymknie się spod kontroli. No tak, mogłam się tego spodziewać, przecież od tygodnia co wieczór toczymy walkę o książki – ja czytam, ona je namiętnie gryzie. Nie wiem czy to z miłości do papieru czy z zamiłowania do wiedzy. W każdym razie i podczas losowania Dolly zwęszyła okazję…




W obawie przez skonsumowaniem materiału dowodowego należało możliwie szybko wyeliminować maszynę losującą. Jak więc wytypować zwycięzcę?


Problem rozwiązał się sam - ulubiona karteczka 



Mam nadzieję, że widać wyraźnie :)


Natula proszę o @ z namiarem na siebie. Wszystkim dziękuję za udział i mam nadzieję, że niebawem będę mogła znów kogoś uszczęśliwić.

Pozdrawiam(y) :)

poniedziałek, 6 lutego 2012

Kaui Hart Hemmings - Spadkobiercy

autor: Kaui Hart Hemmings
tytuł: Spadkobiercy
wydawnictwo: Znak literanova
rok wydania: 2012
ilość stron: 352
ocena: 4.5 / 6


Gdy o książce jest tłoczno i głośno zwykle wstrzymuję się z jej czytaniem. Uzbrajam się w cierpliwość, czekam aż opadną emocje czytelników. Dopiero wtedy wyciągam ją z rzędu cierpliwie czekających książek i przystępuję do lektury. Do dziś wiele tytułów kupionych w dzień premiery nie doczekało się poświęconej im uwagi, co więc sprawiło, że „Spadkobiercy” znaleźli się poza rygorystyczną selekcją? Może to błahe ale po przeczytaniu kilku recenzji czułam, że to pozycja napisana dla mnie, adekwatna do nostalgicznego nastroju i zadumy nad kruchością życia. Pozycja idealna „na teraz” – nie na później, za miesiąc czy rok.

Czy Matt King mógł nazywać siebie szczęściarzem? Miał przecież szczęśliwą rodzinę, dwie nastoletnie córki, piękną żonę, którą kochał nad życie i tak na marginesie był spadkobiercą wielkiej fortuny na Hawajach. Niestety jego beztroskie i zdawać by się mogło poukładane życie legło w gruzach kiedy jego żona Joanie w wyniku wypadku na łodzi motorowej wpada w śpiączkę. 

Dopiero teraz, w obliczu tragedii Matt dostrzegł, że jego życie obrało kierunek zgoła inny niż mu się wydawało. Wcześniej żył w wyimaginowanym świecie, zaabsorbowany pracą, pochłonięty obowiązkami nie zauważył, że stopniowo oddala się od rodziny, że najbliżsi pozbawieni wsparcia i pomocy w pojedynkę borykają się z własnymi problemami. Matt, przeżywa szok kiedy zaczyna spędzać więcej czasu ze swymi córkami. Dziesięcioletniej Scottie i siedemnastoletniej Alex daleko od wzorowych, przykładnych nastolatek. Ich zachowania, agresja i brak dyscypliny niepokoją i przyprawiają o przysłowiowe palpitacje serca. Sama Dorota Zawadzka miałaby tu nie lada orzech do zgryzienia więc można wyobrazić sobie co czuje ojciec, który nagle budzi się z życiowego letargu i uzmysławia wagę rodzinnych problemów. Na domiar złego walka o życie Joanie, kłopoty z nastoletnimi córkami to nie jedyne zmartwienia Matta. Sytuacja skomplikuje się jeszcze bardziej, kiedy Alex wyjawi ojcu długo skrywaną tajemnicę, sekret, z którego konsekwencjami będzie musiała zmierzyć się cała rodzina. 

Niełatwo pogodzić się z odejściem ukochanej osoby tak jak niełatwo pozbierać swe rozsypane życie próbując złożyć je na nowo. Refleksyjna książka o życiu, przemijaniu i śmierci. Wprawdzie jej treść nie zawiera ukrytych odpowiedzi na pytania jak radzić sobie z rodzinnymi problemami i pokonywać przeciwności losu ale jej lektura uzmysławia ogromną wartość jaką dla nas jest rodzina.

Przypominam o "konkursie"  :)

sobota, 4 lutego 2012

Oddam, bo (od)dawać lubię! :)

A dzień dobry :)

Wpadłam tylko na chwilę ponieważ walczę z zamarzniętymi rurami, napływającymi (zamiast wody) gośćmi i wizją kąpania się po sąsiadach...

Mam dla Was (uściślając: dla jednej osoby) niniejszą książkę.

Egzemplarz jest nowy, przezornie - skuszona atrakcyjnym opisem, ceną i chęcią dzielenia nabyłam dwie sztuki. Wystarczy się zgłosić, uśmiech wskazany :))

A losowanie! Co powiecie na czwartek tj. 9 lutego? W piątek będę w mieście, przy okazji odwiedzę pocztę i prześlę zwycięzcy Thriller.
 
Pozdrawiam i mam nadzieję - do jutra :)